.

Oglądasz archiwalną wersję wątku "." z forum pl.hum.poezja

Marek Krukowski - 12 Gru 2003, 08:32

piękno
wszystko co mamy
zaschnięty kit

Marek Krukowski - 12 Gru 2003, 11:08

piękno
wszystko co mamy
zeschnięty kit

Krystyna - 12 Gru 2003, 11:20


piękno
wszystko co mamy
zeschnięty kit


jakaś redakcja zaszła?
k.

Jerz - 12 Gru 2003, 11:30

piękno
wszystko co mamy
zaschnięty kit


brzydota
to co pod szminką

Jerz

Marek Krukowski - 13 Gru 2003, 03:51


| piękno
| wszystko co mamy
| zeschnięty kit

jakaś redakcja zaszła?


Zwykła korekta.

Marek Krukowski

Marek Krukowski - 13 Gru 2003, 04:14


| piękno
| wszystko co mamy
| zaschnięty kit
brzydota
to co pod szminką


Ciekawe, bo według mnie brzydota to zupełnie ostatnia rzecz, jaka mogłaby się
skojarzyć z pięknem. (Nie mówiąc już o tym, że naprawdę brzydko robi się po
użyciu szminki.) Moja wina, bo w napadzie ociężałości umysłowej zapisałem to
inaczej, niż znalazłem. Miało być "zeschnięty". A powinno być jeszze inaczej.
Tak to jest, gdy zaufa się natchnieniu, zamiast popracować.

Marek Krukowski

Marek Krukowski - 13 Gru 2003, 04:15



| piękno
| wszystko co mamy
| zeschnięty kit

| jakaś redakcja zaszła?

Zwykła korekta.


Redakcja będzie za chwilę.

Marek Krukowski

Marek Krukowski - 13 Gru 2003, 04:17

piękno
wszystko co mamy
suchy kit

Krystyna - 13 Gru 2003, 05:30


piękno
wszystko co mamy
suchy kit


suchy kit to mi się kojarzy z łupliwymi, twardymi fragmentami, natomiast
mokry kit jest plastyczny, ma ładny zapach (narkotyczny) i ciekawą
lepliwość.
Kit jako oszustwo, w dodatku suchy, czyli wyrachowany, w kontekście
wszystkiego, co mamy, czyli wszystkiego na co nas stać - to krzywe
piękno. Sarkastyczne.
k.

Grzegorz - 13 Gru 2003, 06:35

| piękno
| wszystko co mamy
| zaschnięty kit

| brzydota
| to co pod szminką

Ciekawe, bo według mnie brzydota to zupełnie ostatnia rzecz, jaka mogłaby
się
skojarzyć z pięknem. (Nie mówiąc już o tym, że naprawdę brzydko robi się
po
użyciu szminki.)...


Jerz chyba nie czekał na wyjaśnienia w takiej formie. To, co powiedziałeś
powyżej, mogłeś wyrazić w sposób, który sam narzuciłeś:

brzydota
piękno pod szminką

...Moja wina, bo w napadzie ociężałości umysłowej zapisałem to
inaczej, niż znalazłem. Miało być "zeschnięty". A powinno być jeszze
inaczej.
Tak to jest, gdy zaufa się natchnieniu, zamiast popracować.


Z trójki: zaschnięty, zeschniety, suchy, jednak zeschnięty jest wg mnie
najlepszy. Suchy kit trzyma bardzo mocno; to zeschniety odpada, ale trzeba
podłubać przy nim palcami. Dlatego nie wiem, czy wybór kitu był
najtrafniejszy. "Tynk" jest stosowany nagminnie, ale jest naprawdę trafnym
określeniem.

W tak krótkiej formie, zbliżonej do senryu, mozliwe jest wieloznaczne
(najczęściej błędne) odczytanie intencji autora. Warto się zastanowić nad
efektami ubocznymi. Krystyna w wątku obok dopatrzyła się innego znaczenia
słowa "kit", ja zauważyłem, że inne, niż Krystyny odebranie znaczenia słowa
"mamy" daje utworek o jeszcze innym odcieniu.
Takich efektów jest dużo - dla relaksu przeczytaj sobie wierszyk "pytanie i
odpowiedź" Przemka G. przy założeniu, że "zamek" nie oznacza ani twierdzy,
ani zamka hokejowego, ani mechanizmu z dziurką do klucza, lecz jeszcze inny
zamek ;-)

Pozdrawiam,

Grzegorz

Przemek G. - 13 Gru 2003, 08:33


(...) mozliwe jest wieloznaczne
(najczęściej błędne) odczytanie intencji autora. Warto się zastanowić nad
efektami ubocznymi. Krystyna w wątku obok dopatrzyła się innego znaczenia
słowa "kit", ja zauważyłem, że inne, niż Krystyny odebranie znaczenia
słowa
"mamy" daje utworek o jeszcze innym odcieniu


i jeszcze:

Takich efektów jest dużo - dla relaksu przeczytaj sobie wierszyk "pytanie
i
odpowiedź" Przemka G. przy założeniu, że "zamek" nie oznacza ani twierdzy,
ani zamka hokejowego, ani mechanizmu z dziurką do klucza, lecz jeszcze
inny
zamek ;-)

Pozdrawiam,

Grzegorz


Dzięki za reklamę. Przy okazji - chyba(?) jasno z wiersza wynika, że chodzi
tu o "jeszcze inny zamek", więc nie trzeba tego specjalnie zaznaczać.
Nigdy - jako autor - nie czytałem tego inaczej. Nie znam bowiem nikogo, kto
by posiadał ową murowaną budowlę jaką jest zamek, zamka hokejowego posiąść
się moim zdaniem nie da, natomiast choć każdy prawie ma ów mechanizm do
zamykania drzwi to chyba każdy wie, czym on jest. Prawda?
Aczkolwiek przypomnienie takiej różnorodności znaczeń tego słowa może być
dla niektórych jak najbardziej na miejscu. Dzięki;)

Przepraszam za komentarz trochę z boku głównego wątku. Nie wiedziałem gdzie
go umieścić.

Pozdrawiam
pg

Grzegorz - 13 Gru 2003, 09:03

Przemek:

Dzięki za reklamę. Przy okazji - chyba(?) jasno z wiersza wynika, że
chodzi
tu o "jeszcze inny zamek", więc nie trzeba tego specjalnie zaznaczać.
Nigdy - jako autor - nie czytałem tego inaczej.


Miedzy Twoim "zamkiem", a "mamą" ;-)  Marka jest oczywiscie różnica. Utwór
Marka mogę sobie wyobrazić bez mamy Marka, i nie odczytać drugiego/innego
znaczenia, a Twojego utworu inaczej, niż z aferą rozporkową połączyć nie
mogę. Po prostu u Ciebie jest wiecej słów, więc łatwiej wyeliminować nie
pasujący wątek "twierdzy". Jednak Twój utwór jest OK - małe dzieci i ci,
którzy nie będą chcieli go zrozumieć, nie uznają Ciebie za gościa z
kosmatymi myślami.

Pozdrawiam,

Grzegorz

Przemek G. - 13 Gru 2003, 09:16


Przemek:

| Dzięki za reklamę. Przy okazji - chyba(?) jasno z wiersza wynika, że
chodzi
| tu o "jeszcze inny zamek", więc nie trzeba tego specjalnie zaznaczać.
| Nigdy - jako autor - nie czytałem tego inaczej.

Miedzy Twoim "zamkiem", a "mamą" ;-)  Marka jest oczywiscie różnica. Utwór
Marka mogę sobie wyobrazić bez mamy Marka, i nie odczytać drugiego/innego
znaczenia, a Twojego utworu inaczej, niż z aferą rozporkową połączyć nie
mogę. Po prostu u Ciebie jest wiecej słów, więc łatwiej wyeliminować nie
pasujący wątek "twierdzy". Jednak Twój utwór jest OK - małe dzieci i ci,
którzy nie będą chcieli go zrozumieć, nie uznają Ciebie za gościa z
kosmatymi myślami.


Jeszcze inny zamek to rozporek? No to wpadłem w pułapkę:))) Pewnie masz
satysfakcję:)))
A mi trochę dystansu też się przyda. Dzięki;)

Pozdrawiam,

Grzegorz


ja też

pg

Jerz - 13 Gru 2003, 09:23

| piękno
| wszystko co mamy
| zaschnięty kit

| brzydota
| to co pod szminką

| Ciekawe, bo według mnie brzydota to zupełnie ostatnia rzecz, jaka mogłaby
się
| skojarzyć z pięknem. (Nie mówiąc już o tym, że naprawdę brzydko robi się
po
| użyciu szminki.)...

Jerz chyba nie czekał na wyjaśnienia w takiej formie. To, co powiedziałeś
powyżej, mogłeś wyrazić w sposób, który sam narzuciłeś:

brzydota
piękno pod szminką


Ha! ;-)

Można i tak:

brzydota
piękno do kitu

;-)

Jerz

Jerz - 13 Gru 2003, 09:23


| piękno
| wszystko co mamy
| zaschnięty kit

| brzydota
| to co pod szminką

Ciekawe, bo według mnie brzydota to zupełnie ostatnia rzecz, jaka mogłaby się
skojarzyć z pięknem.


Marku,Ty tak na poważnie czy żartem?

(Nie mówiąc już o tym, że naprawdę brzydko robi się po
użyciu szminki.)


Hm... Kwestia jakości szminki i podkladu. ;-)

Moja wina, bo w napadzie ociężałości umysłowej zapisałem to
inaczej, niż znalazłem.


"Znalazłem"? Hm...
Aha "w napadzie ociężałości umysłowej", hm, hm...

Miało być "zeschnięty". A powinno być jeszze inaczej.
Tak to jest, gdy zaufa się natchnieniu, zamiast popracować.


Tak to jest gdy się "znajduje" i "publikuje".

Jerz

P.S.
Szminka do czego służy, wiesz?
Pokaż mi róznice pomiędzy pięknem i brzydotą.

;-)

J.

Jerz - 13 Gru 2003, 09:23

piękno
wszystko co mamy
suchy kit


suchy kit
rozsypane szkło -
pusta futryna

Jerz (już spadam)

Jan Kalina - 13 Gru 2003, 15:14

ile czasu mi potrzeba
na maleńką chmurkę z nieba?

czy napisze o niej krótko
bez liryzmu i bez smutku?

Marek Krukowski - 14 Gru 2003, 18:33


| piękno
| wszystko co mamy
| zaschnięty kit
| brzydota
| to co pod szminką
| Ciekawe, bo według mnie brzydota to zupełnie
| ostatnia rzecz, jaka mogłaby się skojarzyć z
| pięknem.
Marku,Ty tak na poważnie czy żartem?


Poważnie. Przeciwieństwa nie istnieją, to tylko wymysły zeschłych umysłów. Nie
dajmy się na nic nabierać leksykografom.

| (Nie mówiąc już o tym, że naprawdę brzydko
| robi się po użyciu szminki.)
Hm... Kwestia jakości szminki i podkladu. ;-)


To prawda, dla pewych wartości jakości podkładu wartość dobrzydzenia jest pomijalna.

| Moja wina, bo w napadzie ociężałości umysłowej
| zapisałem to inaczej, niż znalazłem.
"Znalazłem"? Hm...


Na ulicy. Przez kilkaset metrów krzyżowała się z rzeczywistością. Akurat gdy przechodziłem.

Aha "w napadzie ociężałości umysłowej", hm,
hm...


To może zresztą całkiem naturala reakcja. Coś jak kac albo zejście.
Otumanienie po rozbłysku.

| Miało być "zeschnięty". A powinno być jeszze
| inaczej. Tak to jest, gdy zaufa się
| natchnieniu, zamiast popracować.
Tak to jest gdy się "znajduje" i "publikuje".


Ale przecież to nie jest kwestia wyboru. Jeśli się znalazło, trzeba podać dalej.

Jerz

P.S.
Szminka do czego służy, wiesz?


Do niczego. Dziewczęta używają jej, żeby wyglądać jak babsztyle. Babsztyle -
bo przyzwyczaiły się jako dziewczęta.

Pokaż mi róznice pomiędzy pięknem i brzydotą.


Nie można. One nie wytępują w tym samym świecie.

Marek Krukowski - 14 Gru 2003, 18:34


| piękno
| wszystko co mamy
| zaschnięty kit
| brzydota
| to co pod szminką
| Ciekawe, bo według mnie brzydota to zupełnie
| ostatnia rzecz, jaka mogłaby się
| skojarzyć z pięknem. (Nie mówiąc już o tym, że
| naprawdę brzydko robi się po
| użyciu szminki.)...
Jerz chyba nie czekał na wyjaśnienia w takiej
formie. To, co powiedziałeś powyżej, mogłeś
wyrazić w sposób, który sam narzuciłeś:
brzydota
piękno pod szminką


Nie, to nie tak. Sposób powiedzenia narzuciło mi to, co miałem do powiedzenia.
Nie dbam o podtrzymywanie tego sposobu mówienia dla mówienia czego innego, a
nawet jestem temu podtrzymywaniu lekko (bo instynktownie, a nie ze świadomym
uzasadnieniem) przeciwny.

| ...Moja wina, bo w napadzie ociężałości
| umysłowej zapisałem to inaczej, niż znalazłem. | Miało być "zeschnięty". A powinno być jeszze
| inaczej.
| Tak to jest, gdy zaufa się natchnieniu,
| zamiast popracować.
Z trójki: zaschnięty, zeschniety, suchy, jednak
zeschnięty jest wg mnie najlepszy. Suchy kit
trzyma bardzo mocno; to zeschniety odpada, ale
trzeba podłubać przy nim palcami.


Ja to widzę trochę inaczej. Suchy jest zarówno ten zaschnięty, który trzyma
bardzo mocno jak i ten zeschnięty, który zaczyna puszczać.*

Dlatego nie wiem, czy wybór kitu był
najtrafniejszy. "Tynk" jest stosowany nagminnie,
ale jest naprawdę trafnym określeniem.


No co Ty, o ile o trafności można by jeszcze podyskutować (jakże bolesna
byłaby utrata funkcji zespalającej), to sformułowanie nagminność wydaje mi się
pewną przesadą. Ja w każdym razie nigdy nie spotkałem się z użyciem słowa
"tynk" dla określenia oszustwa.

Marek Krukowski

* Cała historia tego tekstu jawi mi się teraz jako żywe egzemplum dialektyki.
W momencie jego znalezienia nastąpiło przejście do antytezy - kit zaczął się
rozsypywać, toteż objawił się jako zeschnięty. Kiedy zasiadłem do spisywania,
z konieczności wróciłem do tezy, bo chąc zdać sprawę z tego, co w zjawisku
najistotniejsze, opisałem kit tak, jak jawi się w zwyczajnym swoim działaniu -
czyli jako ciągle coś tam trzymający. W ten sposób powstały dwa teksty
niespójne. Ten zaleziony z "zeschniętym" bo od razu czyni niemożliwym uznanie
kitu za wartość (i to jedyną wartość). Ten spisany z "zaschniętym", bo traci w
nim uzasadnienie wybór słowa "kit", które z powodzeniem dałoby się zastąpić
"klejem". Jakąś próbą ratunku jest ta - niestety skrajnie mechaniczna - synteza.

Marek Krukowski - 14 Gru 2003, 18:34


| piękno
| wszystko co mamy
| suchy kit
Kit jako oszustwo, w dodatku suchy, czyli
wyrachowany,


Bez przesady. Kit jest wyrachowany z definicji, więc nazwanie go suchym musi
mieć inny cel - wskazuje, że nie jest to ten kit, który wciska się obecnie.*

w kontekście wszystkiego, co mamy, czyli
wszystkiego na co nas stać


No nie, wszystko co mamy ma dużo szerszy zakres niż wszystko na co nas stać.
Obejmuje też wszystko co może nas spotkać.

- to krzywe piękno. Sarkastyczne.


Piękno jak piękno. Nasza jedyna radość. Tylko korzenie ma krzywe.

Marek Krukowski

* Co prawda Stowarzyszenie Ordynacka podejmuje ostatnio pionierskie w skali
światowej próby wciskania suchego kitu i nawet nie wykluczone, że wkróte okaże
się, że wszystko co będziemy mieli, to będzie to, co nam ono zaoferuje, ale
każdy kto choć raz miał szczęście zobaczyć twarze jego członków, musi
doskonale zdawać sobie sprawę, że pierwszy wers tekstu przenosi nas do
uniwersum, w którym Stowarzyszenie Ordynacka w ogóle nie jest możliwe.

Marek Krukowski - 14 Gru 2003, 18:42


| piękno
| wszystko co mamy
| zaschnięty kit
W tak krótkiej formie,


Jaka tam ona krótka. Trzy ściśle równoległe człony. Dwa z nich rozbudowane.
Jak na moje upodobania to nieopanowane wodolejstwo.

Marek Krukowski

Grzegorz - 15 Gru 2003, 04:46

| | piękno
| | wszystko co mamy
| | zaschnięty kit
| Z trójki: zaschnięty, zeschniety, suchy, jednak
| zeschnięty jest wg mnie najlepszy. Suchy kit
| trzyma bardzo mocno; to zeschniety odpada, ale
| trzeba podłubać przy nim palcami.

Ja to widzę trochę inaczej. Suchy jest zarówno ten zaschnięty, który
trzyma
bardzo mocno jak i ten zeschnięty, który zaczyna puszczać.*

| Dlatego nie wiem, czy wybór kitu był
| najtrafniejszy. "Tynk" jest stosowany nagminnie,
| ale jest naprawdę trafnym określeniem.

No co Ty, o ile o trafności można by jeszcze podyskutować (jakże bolesna
byłaby utrata funkcji zespalającej), to sformułowanie nagminność wydaje mi
się
pewną przesadą....


Rzeczywiście, "nagminnie" nie jest zbyt dobrym określeniem tego, co chciałem
powiedzieć. Chodziło mi o to, że określenie "tynk" czy "tapeta" są używane
powszechnie, nawet przez tzw. margines, co komuś tworzącemu  (i to poezję)
może sie wydawać i mało twórcze, i mało poetyckie.

... Ja w każdym razie nigdy nie spotkałem się z użyciem słowa
"tynk" dla określenia oszustwa.


Jeżeli "kit" miał w tym utworze miał mieć coś wspólnego z oszustwem, to
określenie "zaschnięty" kazało mi ten wątek całkowicie odrzucić. Jest coś
takiego jak "zaschnięty uraz" nawiązujący do gojącego sie strupa, ale
żadnego "zaschniętego oszukaństwa" jakoś nie mogę sobie skojarzyć.

* Cała historia tego tekstu jawi mi się teraz jako żywe egzemplum
dialektyki.
W momencie jego znalezienia nastąpiło przejście do antytezy - kit zaczął
się
rozsypywać, toteż objawił się jako zeschnięty. Kiedy zasiadłem do
spisywania,
z konieczności wróciłem do tezy, bo chąc zdać sprawę z tego, co w zjawisku
najistotniejsze, opisałem kit tak, jak jawi się w zwyczajnym swoim
działaniu -
czyli jako ciągle coś tam trzymający. W ten sposób powstały dwa teksty
niespójne. Ten zaleziony z "zeschniętym" bo od razu czyni niemożliwym
uznanie
kitu za wartość (i to jedyną wartość). Ten spisany z "zaschniętym", bo
traci w
nim uzasadnienie wybór słowa "kit", które z powodzeniem dałoby się
zastąpić
"klejem". Jakąś próbą ratunku jest ta - niestety skrajnie mechaniczna -


synteza.

Ah, sam to zauważyłeś, ale nie będę już kasował ;-)
Jeżeli to wcześniej zauważyłeś, czemu nie zrezygnowałeś z tego efektu, albo
go nie zastąpiłeś innym, tylko brnąłeś dalej?

Pozdrawiam,

Grzegorz

Marek Krukowski - 15 Gru 2003, 06:57


| | piękno
| | wszystko co mamy
| | zaschnięty kit
| Z trójki: zaschnięty, zeschniety, suchy,
| jednak zeschnięty jest wg mnie najlepszy.
| Suchy kit trzyma bardzo mocno; to zeschniety
| odpada, ale trzeba podłubać przy nim
| palcami.
| Ja to widzę trochę inaczej. Suchy jest zarówno
| ten zaschnięty, który trzyma
| bardzo mocno jak i ten zeschnięty, który
| zaczyna puszczać.*
| Dlatego nie wiem, czy wybór kitu był
| najtrafniejszy. "Tynk" jest stosowany
| nagminnie, ale jest naprawdę trafnym
| określeniem.
| No co Ty, o ile o trafności można by jeszcze
| podyskutować (jakże bolesna byłaby utrata
| funkcji zespalającej), to sformułowanie
| nagminność wydaje mi się pewną przesadą....
Rzeczywiście, "nagminnie" nie jest zbyt dobrym
określeniem tego, co chciałem powiedzieć.
Chodziło mi o to, że określenie "tynk" czy
"tapeta" są używane powszechnie, nawet przez
tzw. margines,


Ale niby co z tego? Są dziesiątki słów "używanych powszechnie nawet przez tzw
margines": "kit", "tynk", "fura", "rura", ale mają one różne znaczenia. Słowo
"tynk" oznacza makijaż. Skąd pomysł, że to tekst o makijażu?

co komuś tworzącemu  (i to
poezję) może sie wydawać i mało twórcze, i mało poetyckie.


Może, ale przeież ja sam używam w tym tekście kolokwializmu "kit".

| ... Ja w każdym razie nigdy nie spotkałem się z
| użyciem słowa "tynk" dla określenia oszustwa.
Jeżeli "kit" miał w tym utworze miał mieć coś
wspólnego z oszustwem,


A z czym na miłość boską? Chyba nie przypuszczasz, że chciałem powiedzieć coś
o mieszainie kredy i pokostu?

określenie "zaschnięty" kazało mi ten wątek
całkowicie odrzucić. Jest coś takiego jak
"zaschnięty uraz" nawiązujący do gojącego sie
strupa, ale żadnego "zaschniętego oszukaństwa"
jakoś nie mogę sobie skojarzyć.



"zaschnięty kit".
Po drugie: gdybyś kojarzył, to przecież nie byłoby sensu wywieszać tego, co
znalazłem.

(...)

| W ten sposób powstały dwa teksty niespójne.
| Ten zaleziony z "zeschniętym" bo od razu czyni
| niemożliwym uznanie kitu za wartość (i to
| jedyną wartość). Ten spisany z "zaschniętym",
| bo traci w nim uzasadnienie wybór słowa "kit",
| które z powodzeniem dałoby sięzastąpić
| "klejem". Jakąś próbą ratunku jest ta -
| niestety skrajnie mechaniczna - synteza.
Ah, sam to zauważyłeś, ale nie będę już kasował ;-) Jeżeli to wcześniej zauważyłeś, czemu nie
zrezygnowałeś z tego efektu, albo
go nie zastąpiłeś innym, tylko brnąłeś dalej?


Bo nie o efekty mi chodzi, a o myśli. Określiłem ostateczną wersję jako czysto
mechaniczną syntezę, bo porządna synteza powina oznaczać przejście na wyższy
etap rozwoju, a tu jest tylko zaniechanie subtelności. Ale przecież to
heglowskie rozważanie to tylko taki kilkusettonowy żarcik. To co naprawdę
istotne pozostaje i w "suchym kicie". Choć znika wyraźna podpowiedź wskazująca
na upływ czasu, to dla każdego, kto zna się choć trochę na kicie powinno być
jasne, że suchy to najpewniej już użyty.

Marek Krukowski

Grzegorz - 15 Gru 2003, 07:31

. Słowo "tynk" oznacza makijaż. Skąd pomysł, że to tekst o makijażu?
| Jeżeli "kit" miał w tym utworze miał mieć coś
| wspólnego z oszustwem,


Piękno ma wiele wspólnego z makijarzem, oszustwo - nic.

A z czym na miłość boską? Chyba nie przypuszczasz, że chciałem powiedzieć
coś
o mieszainie kredy i pokostu?


Tak mniej wiecej, jako chemik,  kombinowałem ;-)

przyszłoby mi do glowy kilka innych "lekarstw", ale to, że "woda życia"
miałaby oznaczać "lanie wody", czyli mówienie jako oznakę utrzymywania się

nie - moja "woda życia" ma sens ;-)

Bo nie o efekty mi chodzi, a o myśli. Określiłem ostateczną wersję jako
czysto
mechaniczną syntezę, bo porządna synteza powina oznaczać przejście na
wyższy
etap rozwoju, a tu jest tylko zaniechanie subtelności. Ale przecież to
heglowskie rozważanie to tylko taki kilkusettonowy żarcik. To co naprawdę
istotne pozostaje i w "suchym kicie". Choć znika wyraźna podpowiedź
wskazująca
na upływ czasu, to dla każdego, kto zna się choć trochę na kicie powinno
być
jasne, że suchy to najpewniej już użyty.


Powodzenia w syntezach.
Rezygnuję z dalszych analiz Twoich produktów.

Pozdrawiam,

Grzegorz

Grzegorz - 15 Gru 2003, 07:55

Oczywiście zamiast:

Piękno ma wiele wspólnego z makijarzem, oszustwo - nic.


miało być:

 Piękno ma wiele wspólnego z makijarzem, a z oszustwem - nic.

No, ale Jerz i ja jesteśmy "inni". Inni od Ciebie.

| Ciekawe, bo według mnie brzydota to zupełnie ostatnia rzecz, jaka
mogłaby
| się skojarzyć z pięknem


Nam się kojarzy ;-)

Pozdrawiam,

Grzegorz

Jerz - 16 Gru 2003, 09:22


| | piękno
| | wszystko co mamy
| | zaschnięty kit

| brzydota
| to co pod szminką

| Ciekawe, bo według mnie brzydota to zupełnie
| ostatnia rzecz, jaka mogłaby się skojarzyć z
| pięknem.

| Marku,Ty tak na poważnie czy żartem?

Poważnie. Przeciwieństwa nie istnieją, to tylko wymysły zeschłych umysłów. Nie
dajmy się na nic nabierać leksykografom.


Wiesz lepiej ode mnie, żeś się sam "zapętlił" i nijak z tego "stanu"
nie możesz się uwolnić.
(To a' propos nie istnienia przeciwieńśtw.)
O leksykografach masz na pewno więcej do powiedzenia.
Choćby z "atopsji".)

| (Nie mówiąc już o tym, że naprawdę brzydko
| robi się po użyciu szminki.)

| Hm... Kwestia jakości szminki i podkladu. ;-)

To prawda, dla pewych wartości jakości podkładu wartość dobrzydzenia jest


pomijalna.

W pewnych kręgach i profesjach "jakość podkladu" nie gra roli.
Szminki - zawsze.

| Moja wina, bo w napadzie ociężałości umysłowej
| zapisałem to inaczej, niż znalazłem.

| "Znalazłem"? Hm...

Na ulicy. Przez kilkaset metrów krzyżowała się z rzeczywistością. Akurat gdy


przechodziłem.

No i?;-)

| Aha "w napadzie ociężałości umysłowej", hm,
| hm...

To może zresztą całkiem naturala reakcja. Coś jak kac albo zejście.
Otumanienie po rozbłysku.


(?) ;-)

| Miało być "zeschnięty". A powinno być jeszze
| inaczej. Tak to jest, gdy zaufa się
| natchnieniu, zamiast popracować.

| Tak to jest gdy się "znajduje" i "publikuje".

Ale przecież to nie jest kwestia wyboru. Jeśli się znalazło, trzeba podać dalej.


Nie trzeba.

| Szminka do czego służy, wiesz?

Do niczego. Dziewczęta używają jej, żeby wyglądać jak babsztyle. Babsztyle -
bo przyzwyczaiły się jako dziewczęta.


Bardzo zawężona "odpowiedż" jak na filozofa.

| Pokaż mi róznice pomiędzy pięknem i brzydotą.

Nie można. One nie wytępują w tym samym świecie.


Eeeee, Marku, Ty poważnie czy żartem?

Jerz (pozdrawia)

Marek Krukowski - 17 Gru 2003, 05:49


 Piękno ma wiele wspólnego z makijarzem,


Niby co takiego, co usprawiedliwiałoby przywołanie makijażu (z tym "rz" to
jakaś pułapka czy co?) przez samo sormułowanie "piękno"

a z oszustwem - nic.


A zwłaszcza co to takiego, co łączy piękno i makijaż, a co nie byłoby oszustwem?

Marek Krukowski

Marek Krukowski - 17 Gru 2003, 05:49


| A z czym na miłość boską? Chyba nie
| przypuszczasz, że chciałem powiedziećcoś
| o mieszainie kredy i pokostu?
Tak mniej wiecej, jako chemik,  kombinowałem ;-)


To że jesteś chemikiem, ewentualnie można uznać za okoliczność łagodzącą.



(ciach lanie wody całkowicie od rzeczy)

co mamy". W tym nie tylko nie ma żadego znamienia użycia któregokolwiek słowa
czy zwrotu w sposób odmienny od powszechnie przyjętyh, ale nie widać nawet

dwuznaczność występuje, ale jest to dwuzaczność metafory ciągle żywej w języku
a nie homonimu (słowo "kit" oznacza kłamstwo, jednak nie samodzielnie ale
poprzez prawdziwy kit i analogię "wciskania"), wobec czego rozszerzenie
metaforycznego użycia o elementy frazeologii związanej z użyciem
niemetaforycznym jest zabiegiem bananlym i nie bardzo rozumiem jak w ogóle
może budzić jakiekolwiek wątpliwości jeśli chodzi o sposób odzytania (choć
oczywiście kolokwalizm "kit" w zestawieniu z pięknem rozpatrywanym jako
wartość zgrzyta, ale dlaczego właściwie miałby nie zgrzytać? - żeby nie
dezorientować mająych trudości z czytaniem?). Jeśli w ogóle cokolwiek mogłoby
być nie całkiem jasne, to kwestia, jakiego kwantyfikatora należy się tu
domyślać. Ale przecież dwie pierwsze linijki nie pozwalają mieć żadnych
wątpliwości, że chodzi o zasadę, a nie o przykład.

Rezygnuję z dalszych analiz Twoich produktów.


Bardzo słusznie, że rezygujesz, ale nie rozumiem co upoważniło Cię do użycia
słowa "dalszych"?

Marek Krukowski

Praca - programista
Przepraszam, czy tu bija?
ASP problem z case'm
Modyfikacja elementów
Domena + wlasny serwer
edytorki PHP
Serwis ze zleceniami http://zlecenia.org
  • zamienie mieszkanie w gluszycy
  • szwajcarskie autokomisy
  • test awaryjnoB6ci
  • podstrona;10900
  • hzl lubin
  • Przegląd postów z for dyskusyjnych • Strona Główna